JoomlaClock

Imieniny

16 Września 2019
Poniedziałek
Imieniny obchodzą:
Antym, Cyprian,
Edyta, Edda,
Eufemia, Eugenia,
Franciszek,
Jakobina, Kamila,
Kornel, Lucja,
Łucja, Sebastiana,
Sędzisław, Wiktor,
Wiktoriusz
Do końca roku zostało 107 dni.

Statystyka

odwiedzających: 12409439

Gościmy

Odwiedza nas 62 gości

Nagłówki RSS

powered_by.png, 1 kB

W skrócie...

Co polecamy...

1. W archiwum "Winiarz Zielonogórski" - nr 60. Zapraszamy do lektury. Wydanie papierowe jest dostępne w sklepie Winiarz.pl w Zielonej Górze przy ul. Osadniczej 6.

2. Zapraszamy do Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze i zwiedzenia jego stałej, jedynej w Polsce, ekspozycji Muzeum Wina (http://mzl.zgora.pl/wystawy/muzeum-wina/).

3. Zainteresowanym odwiedzeniem naszego regionu polecamy "Lubuski Szlak Wina i Miodu", o którym piszemy w zakładce "Enoturystyka".

4. Wszystkie wydania  "Winiarza Zielonogórskiego" są dostępne do pobrania w "Archiwum Winiarza" w Menu Głównym.

 
 

Strona główna arrow Archiwalia prasowe arrow Tak było - rok 2005
Tak było - rok 2005 PDF Drukuj E-mail
Napisał: Przemysław Karwowski   
środa, 03 maj 2006
Ostatnia część archiwalnych artykułów redaktora Eugeniusza Kurzawy z "Gazety Lubuskiej" (za które bardzo dziękujemy), medialnego patrona odradzania tradycji winiarskich na Ziemi Lubuskiej:
• Bal Winiarza
• Winom lubuskim musimy stawiać wysokie wymagania
• Szykuje wino lotniskowe
• Cigacice mają tradycje
• Sadzonki z Francji
• Namówiłem swoją ulicę
• Bal Winiarza

Wina gości lepsze

Lubuskie Stowarzyszenie Winiarskie zorganizowało w niedzielę pierwszy bal winiarski. W konkursie win wygrali goście zza południowej granicy (województwa).

Impreza, jak na tego rodzaju zabawę przystało, odbyła się w dawnej winiarni przy ul. Moniuszki. W trakcie sprawdzano wiedzę historyczną i „trunkową” uczestników, a także przeprowadzono konkurs win (jeszcze) domowej roboty; wkrótce będzie to zapewne rywalizacja nowych plantacji latorośli i prywatnych winiarni.
Na stół trafiło 28 trunków. Jury pod kierownictwem Karola Gajewskiego przyznało nagrody dla najlepszych. Jak się potem okazało, pierwsza trójca była spoza Ziemi Lubuskiej: 1. Lech Jaworek z Miękini koło Środy Śląskiej, 2. Władysław Deptuła z Lubina, 3. także L. Jaworek. Po prostu goście z Dolnośląskiego wykosili naszych winiarzy. Riesling rocznik 2003 z plantacji istniejącej dopiero parę lat okazał się być dla znawców najlepszy.
Potem zwycięskie wino zostało zlicytowane. Pieniądze mają zasilić konto budowy pomnika Bachusa na deptaku (w miejscu, gdzie kiedyś stał słynny grzybek). Najwięcej, bo 120 zł za butelkę dali Halina i Edward Romanowscy z Nowej Soli. Licytowano także wino nr 2 (poszło za 100 zł) i nr 3 (za 60 zł), a następnie patronujący imprezie Bachus przekazał do licytacji unikatową monetę ze swoim wizerunkiem; sprzedano ją za 60 zł. Jeśli dodamy do tego sprzedaż specjalnych balowych kielichów, to w sumie na bachusowy pomnik uzbierało się ponad 400 zł. Miejmy nadzieję, że „trochę” dołoży miasto, zrzucą się mieszkańcy i milion złotych się znajdzie...
(kurz) („Gazeta Lubuska” / luty 2005)

• Winom lubuskim musimy stawiać wysokie wymagania

Rekord padł

W sobotę w Palmiarni odbył się po raz trzeci konkurs win domowej roboty. Na stole jurorów pojawiło się aż 81 pełnych butelek.

Konkurs win, jak zawsze otworzył Bachus, tym razem w towarzystwie Królowej Jabłoni z Guben. Zanim jurorzy rozpoczęli degustację ich stół został oblężony przez wytwórców win, ale przede wszystkim przez media. Kamery i obiektywy aparatów niemal „zaglądały” do kieliszków.
Wreszcie się zaczęło. Jury pracowało w składzie: Zdzisława Kraśko – przewodnicząca, Kinga Kowalewska-Koziarska, Karol Gajewski, Marek Senator, Tomasz Kowalski, Tomasz Misiorz. Upalne przed- i południe w Palmiarni umilał muzyką dawną zespół Rokal Fuza ze Świeradowa Zdroju.

Cztery kategorie
Ponieważ przypuszczałem, iż może paść rekord ilości win przyniesionych do degustacji, wcześniej ustaliłem z przewodniczącą jury, Z. Kraśko, że w takiej sytuacji klasyfikacja win będzie prowadzona w kilku kategoriach. Po przyjęciu aż 81 butelek jury zdecydowało, iż ocena zostanie dokonana w czterech: wina czerwone deserowe i półwytrawne, wina białe deserowe i półwytrawne.
Degustacja trwała niemal trzy godziny, co oznacza, iż w przyszłości trzeba będzie powiększyć sześcioosobowe jury oraz znacznie wcześniej przyjmować pełne butelki do oceny. A jak jurorzy widzieli poziom tegorocznego konkursu? Nie stosowali taryfy ulgowej. Jeśli bowiem mamy produkować porządne wina lubuskie, to musimy stawiać sobie wysokie wymagania.
- Zabrakło dobrych win wytrawnych, dlatego ustaliliśmy kategorię półwytrawnych – wyjaśniła pod koniec imprezy Z. Kraśko. Dodała, iż w zeszłym roku wytrawne były dużo lepsze.

Przesłodzone
- Wina były za mocno dosładzane, na dodatek cukier nie zawsze się dobrze rozpuścił; to nie jest wskazane, nawet w winach deserowych – uzupełniła najmłodsza jurorka, Kinga Kowalewska-Koziarska. – Poważną wadą win białych była przejrzała barwa, za bardzo wpadająca w odcień pomarańczowy. Powinna być słomkowa.
Nie mniej wyłoniona najlepsze produkty, które zastały nagrodzone pięknymi aniołami winiarskimi oraz prezentami praktycznymi w postaci butli, kielichów i akcesoriów winarskich. Nie mniej ważne (zwłaszcza dla samych winiarzy) były dyplomy, potwierdzające ich sukcesy. Jak wiem, dokumenty te bywają oprawiane i zawieszane w piwniczkach czy domkach na działkach wśród winnej latorośli. Dlatego proszę o kontakt zdobywcę jednego z pierwszych miejsc (który nie pojawił się na wręczeniu) o kontakt i odbiór dyplomu i nagrody.
EUGENIUSZ KURZAWA
324 88 54

Zwycięzcy III konkursu winiarskiego
* Białe deserowe: 1. Zbigniew Trojan, 2. Zygmunt Prętkowski, 3. Zbigniew Kaczmarek
* Czerwone deserowe: 1. Karol Kłos, 2. Henryk Walczykiewicz, 3. Jarosław Lewandowski
* Białe półwytrawne: 1. Jerzy Gałązka, 2. Bogumił Jankowski, 3. Eugeniusz Marciniak
* Czerwone półwytrawne: 1. Janusz Draga, 2. Jerzy Gałązka, 3. Jarosław Lewandowski
* wyróżnienia (bez kategorii): Zenon Zygielewicz, Mieczysław Tracewski, Marcin Chromiński, Lesław Bławuciak, Włodzimierz Kruczkowski, Stefan Wijatyk

(„Gazeta Lubuska” / wrzesień 2005)

• Szykuje wino lotniskowe

Rozmowa z JANUSZEM DRAGĄ z Babimostu, zwycięzcą III konkursu win domowych w kategorii czerwone półwytrawne


- Gratulacje! Drugi rok z rzędu pańskie wino wygrywa, tym razem w jednej z czterech kategorii.
- Wystawiłem nowe, raczej młode wino, oczywiście Cascade, rocznik 2004; nazwałbym je winem działkowym, bo z winogron pochodzącym z mojej małej działki. W tym roku zastosowałem, jak się okazało skutecznie, pewien chwyt i do wina dodałem dębu.
... dębu? To znaczy czego? Kory, wiórów?

- Dębu, więcej nie powiem. Ale sam byłem zaskoczony jakością! Na wszelki wypadek, zanim podjąłem decyzję o przyjeździe na tegoroczny konkurs, postanowiłem ten produkt przetestować na rodzinie. Widziałem potem wielkie oczy mojej rodziny.

- W ubieglym roku pański znakomity trunek był rozchwytywany.
- Od razu uprzedzę, że i tegoroczny to tylko 12 butelek. Chcę je przetrzymać co najmniej dwa lata, będę musiał o to walczyć, gdyż wiem jakie to trudne.

- Co się działo u pana od poprzedniego konkursu?
- Wiele osób dopytywało się i wciąż jeszcze dopytuje o sadzonki. Tymczasem ja mam sześć swoich krzewów i na tym koniec, nie zajmuje się rozprowadzaniem sadzonek.

- Takie są skutki popularności. Widziałem pańskie zeszłoroczne wino na licytacji podczas festynu w Babimoście.
- Wystawiłem tę przedostatnią zwycięską butelkę, gdyż szło o szczytny cel, odnowienie kościółka cmentarnego i cmentarza w naszym mieście.

- Mam nadzieję, że w przyszłorocznym konkursie zaskoczy nas pan znowu czymś ciekawym.
- Chcę wyprodukować trochę „wina lotniskowego”, o ile się uda. Taka będzie nazwa na etykiecie. Kolega posadził parę krzewów winorośli przy babimojskim lotnisku, a ja przymierzam się do zrobienia z tych winogron coś do picia. Oczywiście, o ile winogrona przetrzymają i nikt ich nie skonsumuje przed czasem.

- Dziękuję.

EUGENIUSZ KURZAWA
324 88 54

JANUSZ DRAGA, emerytowany wojskowy, z wykształcenia meteorolog, żona – Jadwiga, syn – Sebastian, oficer Marynarki Wojennej, córki: Ilona, absolwentka Akademii Rolniczej, Alina, studentka Collegium Języków Obcych.

(„Gazeta Lubuska” / wrzesień 2005)

• Cigacice mają tradycje

Rozmowa z JERZYM GAŁĄZKĄ z Cigacic, zwycięzcą w konkursie domowych win w kategorii „białe półwytrawne”

- Mieszka pan blisko portu. Czy znalazł pan tu dobre miejsce na uprawę winnej latrośli?
- Tak, miejsce jest dobre, a krzewy winorośli rosły jeszcze za mojego poprzednika, tyle że zdziczały i dopiero gdy w 1991 r. wziąłem się za nie i poprzycinałem, to zaczęły owocować. A ja wtedy zacząłem robić wina gronowe. Przedtem, przez cztery lata robiłem owocowe, z porzeczek, truskawek.

- Dlaczego tak późno zainteresował się pan winiarstwem? Przecież Cigacice to miejsce o starych tradycjach winiarskich.
- Zgadza się, przed wojną były tutaj winiarnie, liczne plantacje. Nawet po wojnie był u nas państwowy skup owoców, które przetwarzano na soki. Ale choć mieszkam tu od 1969 r. wcześniej po prostu nie miałem czasu, pływałem na barkach odrzańskich, potem pracowałem w porcie. Dopiero na emeryturze znalazłem więcej czasu.

- Jakie gatunki winorośli pan uprawia?
- Tych „odziedziczonych” po poprzednim mieszkańcu mojego obecnego domu nie znam, ale są bardzo dobre. Potem dosadziłem siedem krzewów takich gatunków jak aurora, chrupka złota, które dostałem od szwagra.

- No i ile litrów wina wychodzi rocznie?
- Dwie butle 40-litrowe, przy czym mam i białe, i czerwone wino. Resztę winogron zostawiam wnukom do zjedzenia.

- Czy Cigacice wrócą do winiarskich tradycji? Pański przykład, jako sołtysa, może mieć tutaj duże znaczenie.
- Myślę, że chyba przy każdym domu u nas rośnie winna latorośl i sporo osób wytwarza domowe wino. Kiedyś była mowa o utworzeniu sekcji winiarskiej w naszym Stowarzyszeniu Regionu Cigacic, ale to chyba zawisło w powietrzu. Może trzeba sprawę znowu popchnąć?

- Uważam, że wręcz trzeba. Dziękuję za rozmowę.

EUGENIUSZ KURZAWA
324 88 54

Jerzy Gałązka, ur. w Archangielsku, marynarz, obecnie emeryt, żona – Teresa, dzieci – Beata i Anna, wnuki – Damian, Martyna, Amadeusz, Angelika, Agata.

(„Gazeta Lubuska” / wrzesień 2005)

• Sadzonki z Francji

Rozmowa z KAROLEM KŁOSEM ze Świebodzina, zwycięzcą w konkursie win domowych w kategorii „czerwone deserowe”

- Od dawna zajmuje się pan uprawą winorośli i winiarstwem?
- Jeśli dobrze liczę to chyba od 1984 r. Uprawiam sadzonki przywiezione z Francji, szczerze powiem, że nawet nie wiem jakie to są gatunki.

- Specjalnie sprowadzał pan winną latorośl z zagranicy?
- Ależ nie, mam we Francji wujka, który pomógł mi w założeniu winnicy; prowadzę ją na swoim „ranczu” w Brójcach, w gminie Trzciel. Trochę sadzonek przywiózł mi wujek, część dowiozłem sam i tak powoli od lat rosną. Zresztą wujek wciąż przyjeżdża i dogląda jak winnica rozwija się. I chwali!

- Dużo wina wytwarza pan sezonowo?
- Nie, niedużo, dla rodziny, przyjaciół, którzy często mnie odwiedzają. Wychodzi może 150, góra 200 litrów rocznie. Mam takich kolegów mieszkających w Warszawie, którzy jadąc za granicę przejeżdżają obok mnie, wtedy chętnie zatrzymują się, żeby spróbować to, co mi się udało wyprodukować. Wiem, że im smakuje. Może dlatego, że za darmo...

- Co skłoniło pana do udziału w naszym konkursie?
- Przeczytałem informacje w gazecie. Ale tak naprawdę - namówiła mnie żona.

- Żonie zatem proszę podziękować za nagrodę. Liczę, iż w przyszłym roku wystartuje pan znowu.

- To jeszcze rok, ale mam już przygotowane wino, wydaje się, że nawet lepsze od tego, które wygrało.

- Zapraszam i dziękuję.

EUGENIUSZ KURZAWA
324 88 54

(„Gazeta Lubuska” / wrzesień 2005)

KAROL KŁOS, obecnie emeryt, w przeszłości m.in. dyrektor PGR-u, Bacutilu, Pekpolu, żona Grażyna, czterech synów: Czarek, Piotrek, Dawid i Marek.


• Namówiłem swoją ulicę

Rozmowa ze ZBIGNIEWEM TROJANEM z Zielonej Góry, zwycięzcą w konkursie win domowych w kategorii „białe deserowe”

- Gdzie w mieście rosną winogrona, z których powstają tak znakomite białe wina?
- Mam kilka krzewów przy domu na ul. Wyczółkowskiego.

- Ach, to pan mieszka na terenach dawnych winnic...
- Zgadza się. Ale uprawy winorośli i winiarstwa uczyłem się od teścia, który zajmował się tym od czasów II wojny. On zresztą namawiał mnie do uprawy, od niego dostałem szczepki i on też uczył mnie produkcji wina. Bo jemu wychodziły bardzo dobre trunki. No i 10 lat temu też wziąłem się za latorośl i wyrób wina.

- Ile panu wychodzi rocznie?
- Około 150 – 200 litrów rocznie. Ale liczę w to wszystkie wina jakie wytwarzam, nie tylko gronowe. Zaczynam bowiem zgodnie z porą roku, tak jak rosną owoce. Najpierw więc są wina porzeczkowe, potem wiśniowe, z aronii, wreszcie z winogron. Co ważne nie dodaję żadnych drożdży, są to wyłącznie produkty owocowe.

- Tu będę protestował, gdyż winem jest tylko to, co powstaje z winogron, reszta nazywana jest napojami alkoholowymi.
- Wiem, ale wszyscy mówią na to „wino”, niech więc już tak zostanie.

- Skoro mieszka pan na dawnych winnicach, to przecież podobnie mogliby winiarstwem zająć się pańscy sąsiedzi.
- I tak właśnie jest. Staram się zarażać sąsiadów winiarstwem, przekazuję przepisy, namawiam do wyrobu wina. Sądzę, iż namówiłem sporo osób, na mojej ulicy chyba wszyscy już posadzili winorośl i zaczęli robić wino.

- Gratuluję zatem nagrody i proszę teraz wciągnąć do naszych corocznych konkursów swoich sąsiadów.

EUGENIUSZ KURZAWA
324 88 54

(„Gazeta Lubuska” / wrzesień 2005)

 
wstecz   dalej »
(C) 2019 Winiarze Zielonogórscy
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

Pogoda w Zielonej Górze